niekoniecznie


dzień w kosmosie
31 styczeń, 2008, 6:19 pm
Zaszufladkowany do: puff

k.: m. to by kiedyś się w końcu napił z nami
k.: musimy mu zaaplikować tabletkę gwałtu
n.: ta
n.: ale znów przyjechał samochodem
n.: myślę, że on zachowuje cnotę na po dyplomie
k.: cnotliwe smoki zjadają

***

d.: ja bardzo proszę nie podnosić mi cisnienia bo pisze po co się robi sieci wifi
d.: i to mi zjada osobowość
a.: a po co sie robi?
a.: żeby druta nie ciągnąć, proste
d.: no właśnie…
a.: i to pewnie chcesz rozwlec do 10 stron A4?

***

n.: aaaa, jeszcze raz ktoś przy mnie powie “lodżin”, a będę strzelać
a.: lodżin z bazin?

***

d.: a żeby było weselej, to z k. w sobotni wieczór uczyliśmy łodzian BSK
n.: śpiewając pod oknami?

lalala trzy-des
lalala jebał go pies
lalala er-es-a
lalala nie ma chuja

a.: piękna piosenka
n.: możecie dopisać jeszcze ze dwie zwrotki na działania twórcze



projektowanie sieci komputerowych dla kierowników projektu
29 styczeń, 2008, 12:47 am
Zaszufladkowany do: PUW

Hehe, masz przejebane.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
No dobra.

Przeczytaj materiały. Najprawdopodobniej będziesz jedyną osobą w grupie, która to zrobi, ale warto – będziesz wiedzieć, co powinno się znaleźć w dokumencie projektowym.

Wybierz sobie co najmniej dwóch zastępców (zależnie od liczności grupy) takich, którzy zawodowo robią jakąś działkę i mają mores u ludzi. To się nazywa delegowanie zadań i może dzięki temu oszalejesz trochę później.

Na samym początku wypytaj, co kto umie i co kto chce. Pewnie nie każdemu uda Ci się dać to, co by chciał, ale przynajmniej będziesz wiedzieć, z kim się konsultować, jak już będziesz w dupie.

Kiedy już ustalicie, jak wygląda specjalizacja i struktura firmy, gdzie kto siedzi w budynkach i jakich usług potrzebują, to dalej jest już z górki. To znaczy jeśli te rzeczy ustalicie sobie rozumnie i z myślą o ułatwieniu sobie życia. Nie ułatwia życia:

  • przedsiębiorstwo zajmujące się czymś, na czym nie zna się nikt z grupy
  • pojebana struktura osobowa firmy
  • budynki i pomieszczenia pogięte jak jelito cienkie
  • serwerownia na środku piętra zamiast przy ścianie

W trakcie pierwszego audytu przy każdej odpowiedzi inwestora zastanów się, ile to będzie kosztować. Jak przekroczycie budżet, macie przejebane. W razie potrzeby negocjuj albo tańsze rozwiązanie, albo powiększenie budżetu. Ale to przejdzie tylko na początku, na etapie ustaleń, potem musisz się, niestety, gimnastykować. Postaraj się wyłączyć z ustalonej kwoty podłogę podniesioną, klimatyzację, instalację alarmową itp. koszty ”budowlane”.

Okablowanie we wszystkich lokalizacjach niech zaprojektuje jakaś para ziomów, z których jeden wie, o co w tym chodzi, a drugi zna AutoCADa. Opis norm, kabelków, koncepcji i zaleceń daj komuś innemu (najlepiej jakiemuś potoczystemu prozaikowi) do zrobienia równolegle. Równolegle też ktoś może opisywać podłogę podniesioną, a jeszcze ktoś — tory kablowe.

W czasie okablowywania masz chwilę, więc oceń, nad czym można pracować bez związku z niczym innym (np. opisy usług, softu biznesowego, antywira, bakapów i inne takie, do których tylko w odpowiednim momencie trzeba będzie dopisać np. liczbę licencji) i szybko rozdaj do roboty, będzie z dyni.

Każde spóźnienie idzie jak lawina. Nie wiadomo, ilu i jakich jest pracowników — nie wiadomo, ile będzie punktów abonenckich ani jak sensownie ustawić usługi; nie wiadomo, ile będzie PA — nie można sensownie ustawić stuffu w szafach; nie ma stuffu w szafach – nie można wybrać klimy, upsów ani agregatu itd. Załóż, że ludzie będą się spóźniać i załóż,  że to, co oddadzą, będzie wymagało poprawek. No to już wiesz, jak ustalić terminy.

Aha, ludzie będą próbować zrzynać z Internetu i poprzednich projektów. Projekt

  • ze zrzynkami z poprzednich projektów
  • z bezmyślnymi zrzynkami z Internetu
  • złożony z samych ulotek producentów

zostanie uwalony.

Jeśli ktoś zrobił swój kawałek do dupy, asertywnie odsyłaj do poprawki. Jak zaczniesz samodzielnie poprawiać, nie zdążysz.

Zanim oddasz komuś zadanie, określ w miarę dokładnie, jak sobie wyobrażasz to, co masz od niego dostać. Często będzie to wymagało rozeznania się w temacie oraz konsultacji. Niestety, kierownik prędzej czy później musi znać się na wszystkim. Niestety, wszystko musisz po wszystkich posprawdzać.

Wszystkie materiały trzymaj w jednym, góra dwóch miejscach i wszystkiemu oznaczaj wersje/daty otrzymania, bo się pogubisz. I tak się pogubisz.

Zdobądź/ukradnij/wyszantażuj/wyżebraj poprzednie projekty i dokładnie przeczytaj. Wszystkie będą wyglądać jak czarna magia, prawda objawiona, ósmy cud świata i rocket science. Mam wiadomość dobrą i złą. Zła jest taka, że we wszystkich są błędy, ale nie wiesz gdzie. Dobra jest taka, że po skończeniu Waszego projektu tamte będą wyglądać jak żałośnie niedorobione dzieci dyletantów.

Potrzebujesz kogoś odpowiedzialnego za kosztorys. Ten ktoś też ma przejebane.

Potrzebujesz też kogoś odpowiedzialnego za sklejanie doca do kupy. Możesz do tego zadania wydelegować siebie. Ponieważ doc będzie się rozpierdalał co chwila, rób sobie każdy rozdział w osobnym pliku, a sklej pod sam koniec.

Siedź na jakimś komunikatorze, który robi archiwum, i jak najmniej spraw omawiaj przez telefon. Im więcej papieru, tym czystsza dupa. Gotowe pliki i zapisy gadek wystawiaj gdzieś, gdzie wszyscy mają dostęp. Dzięki temu będą mogli sobie znaleźć, czego im potrzeba do swoich kawałków, zamiast dzwonić do Ciebie o trzeciej w nocy.

Kiedy prowadzący mówi coś o projekcie, pytaj, czy mówi to jako prowadzący, czy jako inwestor. Prowadzący uczciwie pomaga, a inwestor czasem oszukuje :> Spotykajcie się na czacie raz na tydzień, dawaj mu zrobione kawałki do sprawdzenia.

W dokumencie projektowym nie oszczędzaj na rysunkach i przejrzystych schematach (Visio robi ładnie i macie go w ELMS-ie gratis). Inwestorzy lubią obrazki. Wszystko, co się da, starajcie się uzasadniać w kontekście “zamawiającej” firmy. Inwestorzy lubią uzasadnienia. A, i zestawienia w tabelkach róbcie.

Upewnij się, że liczba gniazd abonenckich ma się jakoś sensownie do switchy.

Jeśli prowadzący odniesie wrażenie, że grupa się opierdalała, a zasuwał tylko kierownik, źle na tym wyjdziecie.

Na początku projektu postaraj się odrobić jak najwięcej prac domowych z innych przedmiotów — na zapas. Pod koniec projektu czeka Cię tydzień-dwa bez snu, jedzenia, drapania się po dupie i życia w ogóle.

Masz przejebane :)



you’re my heart, you’re my soul
28 styczeń, 2008, 2:07 pm
Zaszufladkowany do: nastrojowa pogoda



bezpieczne bezpieczeństwo systemów komputerowych
27 styczeń, 2008, 10:25 pm
Zaszufladkowany do: PUW

Niestety, na platformie roboty jest trochę, zwłaszcza jeśli do studentów dołączy jakiś kursant z branży i będzie psuł rynek. Prowadzący niezmiernie rzadko jest zadowolony z prac domowych, więc proponuję się po prostu rozluźnić, bo od spinania się robią się wrzody i nerwice natręctw[1]. Jeśli się kuma bazę, warto podyskutować z nieścisłościami w teście po mod.2 – oko prowadzącego może się zrobić przychylniejsze. Szóstka z platformy może się opłacić, ale a) nie musi, b) nie warto się dla niej zarzynać.

Na egzaminie u dr. J.M. na 6 semestrze –  test. Krótki i dość łatwy, jeśli przeczytało się materiały i uważało na bieżąco na forum. Nie jest podobny do tego na platformie. Przed egzaminem sprawdź sobie, co jest następcą systemu opisanego w mod.5, bo nie pamiętam tego ani z materiałów, ani z forum, a tak sam z siebie to chyba mało kto wie.

[1] Doświadczenie grupowe podpowiada, że prace domowe z BSK odrabiane w sobotę po pijaku zostają lepiej ocenione niż te pisane pracowicie przez trzy tygodnie po kawałku, ale YMMV.



komputerowe wspomaganie projektowania dla opornych
27 styczeń, 2008, 9:17 pm
Zaszufladkowany do: PUW

Jak zdać egzamin u mgr. J.M. na 6 semestrze? Na platformie odrabiać zadania (sugeruję szczególnie przyłożyć się do tych w modułach 3 i 4). W AutoCADzie włączyć sobie snapowanie i podpowiadanie, ułożyć wygodnie narzędzia. Na egzamin przywieźć laptopa i zdawać na nim (szkolny soft może doprowadzić do załamania nerwowego). Koniec, piątka.

Update: Jeśli na platformie wyrabiałeś/aś się ze wszystkim w miarę na czas, warto pod koniec kursu upomnieć się o zadania na szóstkę, przysiąść w wolną godzinkę i dłubnąć któreś. Piątkę z egzaminu dostać łatwo, więc czemu se nie boostnąć średniej niskim nakładem sił i środków.

Jeśli równolegle Wasza grupa robiła projekt na PSK, osoby odpowiedzialne za schematy w AutoCADzie mogą je mimochodem prowadzącemu zaprezentować i zapytać, czy jest jakiś reward za te wory pod oczami.



sprzedam altówkę nieużywaną od drugiej pozycji
18 styczeń, 2008, 10:53 pm
Zaszufladkowany do: prehistorie

Temat pracy magisterskiej altowiolisty: “Druga pozycja, mit czy rzeczywistość?”.

Jaka jest różnica między pierwszym a drugim pulpitem altówek? Pół tonu.

Dlaczego w filharmonii skrócono przerwy do pięciu minut? Żeby altowioliści nie zdążyli zapomnieć, co grają.

Czym się różni altówka od wiadra gówna? Wiadrem.

Jakie są najtrudniejsze cztery lata w życiu altowiolisty? Ósma klasa podstawówki.

Dlaczego palce altowiolisty są jak pioruny? Nigdy nie trafiają dwa razy w to samo miejsce.

Definicja sekundy małej? Dwie altówki grające unisono.

Co to jest stos płonących altówek? Ognisko muzyczne.

Jaka jest różnica między rozjechanym skunsem a rozjechaną altówką? Przed skunksem są ślady hamowania.

Dlaczego altowiolista chodzi ciągle smutny? A Ty byś się cieszył, będąc altowiolistą?

***

Wokalista wyhacza wzrokiem panienki na koncercie i myśli: “Zrobię imprę, zaproszę panny, będzie spoko”.
Gitarzysta myśli: “Vokal zrobi imprę, przyniosę co-nieco, bedzię fajnie”.
Basista myśli: “Gitarzysta i vokal pewnie zrobią imprę… Może sie wbiję na krzywy ryj?”
Perkusista myśli: “1,2,3,4, 1,2,3,4…”



life’s gonna suck
16 styczeń, 2008, 7:15 pm
Zaszufladkowany do: nastrojowa pogoda

striphandler.gif



ładny kawałek
12 styczeń, 2008, 1:46 am
Zaszufladkowany do: nastrojowa pogoda



obiecanki-macanki
8 styczeń, 2008, 12:02 am
Zaszufladkowany do: nastrojowa pogoda, sesja idzie

Nie będzie dziś wesoło, bo mam noworocznego wkurwa. W szkole lawina, w pracy chaotic, w duszy puzzle, w domu zimno, a pod butami białe gówno.

Miało być o tym, jak nie lubię obiecanek. Jak nie lubię, kiedy ludzie dostają coś do zrobienia, mówią, że zabierają się, potem ściemniają, że jeszcze chwilę, a potem oddają po terminie coś odwalonego byle jak. Jak mnie wkurza, kiedy zmieniają reguły gry, bo okazuje się, że sami nie wiedzą, czego chcą, ale nie mają na tyle jaj, żeby się do tego przyznać. Kiedy mówią jedno, robią drugie, a myślą trzecie. Kiedy obiecują coś zmienić na lepsze, a potem tchórzą już podczas zastanawiania się, co było źle. Kiedy mówią, że wszystko będzie w porządku, a potem psują. Kiedy wymagają, ale nie mówią czego konkretnie. Kiedy mówią, że najlepiej wszystko wprost, a okazuje się, że nie ma co na to liczyć. Nie lubię kobiet pięknych wieczorem, a rano wyglądających jak samobieżny worek z piaskiem. I facetów jeżdżących zajebistą bryką, a śmierdzących brudną skarpetą.

Ale nie będzie o tym, bo to byłoby bardzo obłudne z mojej strony. Bo w czasie, kiedy użeram się z odwalonymi rzeczami, uwalam inne. Bo wciąż się dowiaduję, czego chcę, i boję się przyznać do tego, co mi przychodzi do głowy (żeby jeszcze ludzie to ułatwiali, ale nie), bo zachowuję się czasem jak idiota i trudno mi przeprosić tak, żeby zostać dobrze zrozumianym. Bo histeryzuję, kiedy nie wiem, na czym stoję. Bo trudno mi pogodzić się z myślą, że stanę na uszach, ale coś jest zjebane i takie zostanie. Poza tym nie mam samochodu i śpię do południa.

Nie będzie też o tym, że trzeba próbować, bo to oczywiste. Można łatwo pogodzić się z losem albo ze sobą jako palantem i świnią (a nawet można lansować się na luzaka), bo w końcu tak bywa i już, ale wiadomo, że nie można tak bez walki, bo to po prostu nie w porządku. Z drugiej strony, jeśli w pewnym momencie nie odpuścisz i będziesz walczyć do upadłego, to się wykończysz, i jeszcze parę osób dookoła. Więc wiadomo, że najlepszy jest złoty środek.

No to o niczym nie będzie.



przesyła zdzisław z rodziną
3 styczeń, 2008, 7:56 pm
Zaszufladkowany do: nastrojowa pogoda

Z tym wysyłaniem smsów z życzeniami to ja nie bardzo. W sensie nie wysyłam zbytnio, bo z założenia to ma być miłe, a coś mnie w tym mierzi (załóżmy roboczo, że podczas osobistego składania przynajmniej można się wzajemnie oblizać po uszach, a przez telefon przynajmniej słychać skrępowanie i nerwowy chichot rozmówcy. Nie zawsze jest okazja się zobaczyć albo możliwość zadzwonić, ale naprawdę trudno przekazać cały ładunek w 160 znakach, a ja się nie lubię męczyć). Co oczywiście nie przeszkadza znajomym twardo i dorocznie wysyłać ich do mnie. Mówiąca Do Zwierząt dostaje więcej, ale ona chyba odpisuje. Na pamiątkę z naszej kolekcji przykłady łańcuszkowate, poetycko-absurdalne, zwięzłe, standardowe i słuszne:

ΩΩΩΩΩΩ – to jest sześć dup reniferów Św.Mikołaja. Jak ich nie wyślesz sześciu osobom to zasrają Ci cały 2008rok! Sorry, ale nie mogłam ryzykować :-)

Dziewczyny – w Sylwestra pijemy za zdrowie facetów, którzy nas zdobyli, kolesi, którzy nas stracili, debili, którzy nas rzucili i farciarzy, którzy nas poznali. Wyślij to do 5 dziewczyn a jutro czeka cię szok:-)

Stary roczek już odchodzi w jego miejsce nowy wchodzi Niech ten stary zło zabierze a ten nowy szczęście wniesie. Zdrowie radość i szacunek to najlepszy jest dziś trunek. Te życzenia dziś Wam ślę niechaj dobrze dzieje się. Wszystkiego co najlepsze

Szczęśliwego nowego roku!

Szczęśliwego Nowego Roku, dobrej zabawy, radości, moc życzeń i dotrzymanych postanowień noworocznych!

Marzeń o które warto walczyć. Radości, którymi warto się dzielić, przyjaciół, z którymi warto być i nadziei bez której nie da się żyć. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ORAZ SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY

Do wszystkich moich przyjaciół, którzy przysłali mi życzenia rok temu - niestety ale nie spełniły się! Bądźcie tak mili i na rok 2008 przysyłajcie mi raczej pieniądze, alkohol, bony do Biedronki albo talony na paliwo. Szczęśliwego Nowego roku!

MIŁOŚCI! DUŻO MIŁOŚCI!